czwartek, 18 maj 2017 12:29

Tempo życia, które nas wyprzedza

Czy życie w takich miastach jak Warszawa da się pogodzić ze sprzątaniem własnego mieszkania, gotowaniem w nowocześnie urządzonej kuchni czy po prostu zwykłym spacerem w parku? Mamy tu szczególnie na myśli przypadek uczestniczenia w tzw. „wyścigu szczurów”, który utożsamiany jest z pracą w korporacji. Jeśli ktoś uważa, że to tylko 8 godzin dziennie, jest w błędzie. Młodzi ludzie chcąc się dorobić, chętnie zostają dłużej w biurze. Jeśli w danej firmie są ku temu korzystne warunki, trafiają się osoby niemal całkowicie rezygnujące z życia towarzyskiego w imię lepszych zarobków. Na odpoczynek lub imprezowanie zostaje weekend, który jest eksploatowany ponad miarę. Czy takie tempo i tryb życia jest dziś koniecznością w dużych miastach?

Czas na zmiany?

Konsekwencje takiego trybu życia mogą być wręcz tragiczne, więc polecamy zachowanie umiaru we wszelkich uciechach tego świata. Wszystko jest dla ludzi, ale nie wszystko przynosi korzyści i ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Zwykłe domowe obowiązki też są jakimś sposobem na odreagowanie stresów związanych z projektami, pojęciami typu deadline i wyrabianiem korporacyjnych norm. Być może czytając te słowa ktoś pomyśli, że jesteśmy oderwani od rzeczywistości, ale czasem warto odejść od schematów i trendów.

Niby to, jakie mamy meble w domu, nie ma większego znaczenia. Jeśliby się jednak dobrze zastanowić, może się okazać, że jedna kobieta wybierze meble vintage, a inna uzna je za brzydkie starocie i poszuka czegoś bardziej nowoczesnego. Żadna z nich nie jest lepsza czy gorsza. W końcu ilu ludzi tyle gustów. Niezwykle zastanawiająca jest jednak kwestia tego, czy po wystroju wnętrza da się określić charakter człowieka oraz czy na podstawie znajomości czyjegoś charakteru da się dopasować idealny wystrój wnętrz. Warto się nad tym zastanowić i pokusić o kilka śmiałych wniosków.

Młodzi i nowocześni

Zastanówmy się najpierw nad meblami nowoczesnymi. Dla kogo one są i co mogą nam sugerować o ich właścicielu? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że posiadacz takich elementów wyposażenia jest osobą schludną i poukładaną. O osobie takiej można powiedzieć, że jest elegancka i powściągliwa oraz potrafi utrzymać swoje emocje na wodzy. Będzie to też zapewne osoba ceniąca sobie spokój i wygodę oraz czas. W końcu stonowane odcienie i proste kształty nie rozpraszają umysłu i pozwalają się skupić lub wprost przeciwnie (gdy przychodzi czas na relaks). Oszczędność czasu może się przejawiać w nieskomplikowanych kształtach oraz płaskich i gładkich powierzchniach, które można z nakładem niewielkiej siły w prosty sposób umyć, zetrzeć czy odkurzyć.

piątek, 12 maj 2017 10:29

Trudna wolność

Jean Paul Sartre napisał kiedyś: „Człowiek jest skazany na wolność, ponieważ odkąd został wrzucony na świat, jest odpowiedzialny za swoje czyny”. Podobne idee pojawiają się w psychologii, gdzie wolność wiąże się ze swobodą wyboru.

Tylko wtedy, kiedy człowiek dysponuje swobodą wyboru, może być uznany za odpowiedzialnego za swoje czyny. Jednak nie można w ostry sposób podzielić wszystkich sytuacji na takie, w których istnieje swoboda wyboru, i na takie, w których jej nie ma. Na ludzi mogą oddziaływać różne naciski o zróżnicowanej sile – na jednym krańcu mogą to być delikatne sugestie, a na drugim nieodwołalne rozkazy. Pośrodku znajduje się wiele przypadków pośrednich.
Co więcej, swoboda wyboru może odnosić się do spraw błahych, takich jak podporządkowanie się nakazom mody, ale i spraw wiążących się z pozbawianiem zdrowia lub godności innych. Ten ostatni przypadek dotyczy np. żołnierzy wykonujących rozkazy. Stefan Chwin w eseju My, Ablowie, czyści jak łza napisał, że stan wojenny tak naprawdę nie był dziełem generała Jaruzelskiego i jego współpracowników, ale dziesiątków tysięcy zwykłych ludzi ubranych w zimowe mundury Ludowego Wojska Polskiego, którzy czołgami taranowali bramy zakładów opanowanych przez strajkujących.

Czy ci żołnierze byli wolni, czy dysponowali swobodą wyboru? Działali wszak w ramach obowiązującego wówczas prawa, a za jego nieprzestrzeganie groziły im sankcje. Mamy tu koincydencję sytuacji, w których presja zewnętrzna jest bardzo silna, a problem wyboru dotyczy spraw ważnych. A co z tymi, którzy podporządkowali się rygorom stanu wojennego i np. przestrzegali godziny policyjnej itd. Tu naciski społeczne były znacznie słabsze, a niepodporządkowanie się przepisom rodziło przykre konsekwencje, choć nie były one tak poważne, jak w wypadku niewykonania rozkazu w wojsku. Którzy byli bardziej wolni lub pozbawieni wolności?

Jest jeszcze jeden rodzaj wolności, który możemy nazwać wolnością wewnętrzną. Chodzi o wolność od własnych emocji. Emocje skłaniają nas do podejmowania impulsywnych działań i niekiedy trudno się nam opanować. Niekiedy oddajemy się w pacht emocji – to one nami rządzą, a nie my nimi.

Sartre napisał, że wolność sprowadza się do tego, że mamy różne sposoby poradzenia sobie z tym, co nam kiedyś zrobiono. Niemiecka kulturoznawczyni Aleida Assman dodaje, że wiele zależy od tego, czy czujemy się wtedy ofiarami, czy pokonanymi. Jako ofiary dążymy, aby dać odprawę tym, którzy nas skrzywdzili, by krzywdy pomścić. To uruchamia błędne koło nienawiści, poszukiwania winnych, a po dokonaniu na nich zemsty, możemy w ramach odwetu ponownie stać się ofiarami. Jako pokonani staramy się nabrać sił, by w przyszłości podobna sytuacja nie powtórzyła się. Nasz sposób widzenia określa to, czy staniemy się niewolnikami emocji, czy też zyskamy możliwość panowania nad nimi. To trudna droga, gdyż nie może się ograniczać do tłumienia emocji spowodowanych szkodliwymi działaniami innych. Samo tłumienie, choć przez chwilę działa kojąco, nie rozwiązuje problemu. Powstałe w nas emocje można zmienić w coś zupełnie innego.

Jednak wyniki klasycznych eksperymentów psychologicznych nakazują wątpić w to, że człowiek jest wolny. W badaniu Milgrama, w którym inscenizowano uczenie się, „nauczyciele” razili prądem swoich „uczniów” na polecenie eksperymentatora. Uznanie kogoś za autorytet pozbawia człowieka wolności. Jeszcze bardziej przerażająca sytuacja wystąpiła w eksperymencie więziennym Zimbardo, w którym losowo ustalano, kto będzie strażnikiem, a kto więźniem. Eksperyment musiał być przerwany po kilku dniach, ponieważ uczestnicy zbyt silnie utożsamili się ze swoimi rolami: „strażnicy” stawali się coraz bardziej okrutni, a „więźniowie” zastraszeni, zrezygnowani lub zbuntowani. Ludzie – w niezauważalny dla siebie sposób – sami pozbawiali się wolności.

Płynie stąd prosta nauka. Choć stale czujemy się wolni, warto wciąż zadawać sobie pytanie, czy podejmując jakieś zachowanie, działamy we własnym imieniu, czy w imieniu jakiegoś autorytetu? Czy robimy coś jako Ja, czy też ktoś pełniący pewną rolę: nauczyciela, urzędnika, polityka itd. Odpowiedź może być bolesna.

Tomasz Maruszewski, specjalizuje się w psychologii procesów poznawczych i emocji, autor m.in. książki Pamięć autobiograficzna.

piątek, 12 maj 2017 10:28

Spis treści

Co odbiera nam  wolność

Konieczne złudzenie wolności
Być może rzeczywiście jest tak, że istnienie wolnej woli jest tylko złudzeniem. Ale to złudzenie jest dla naszej egzystencji konieczne – przekonuje Joanna Trzópek.

Z prądem czy pod prąd?
Dorota Krzemionka przypomina eksperyment Stanleya Milgrama, który wykazał, jak łatwo oddajemy komuś władzę nad sobą.

Repliki eksperymentu Milgrama
Także takie, w ramach których prądem rażono szczeniaki. Opisuje to Maria Gaj.

Polacy posłuszni do bólu
Dariusz Doliński opowiada o jedynej polskiej powtórce słynnego eksperymentu.

Zwykli okrutni ludzie
Słynny więzienny eksperyment Philipa Zimbardo i płynące z niego wnioski relacjonuje Dorota Krzemionka.

Jak uwodzi zło
Wyjaśnia to Philip Zimbardo.

Echa eksperymentu więziennego
To badanie odbiło się na świecie takim echem, że praktycznie nigdy nikt nie ośmielił się go powtórzyć. Co nie znaczy, że o nim zapomniano. O jego drugim życiu opowiada Maria Gaj.

Człowiek przed kreską
Jolanda Jetten i Matthew J. Hornsey przypominają eksperyment Solomona Ascha i zastanawiają się nad granicami konformizmu.

Szczepionka na uległość
Powtórzenia badania Ascha opisuje Magdalena Florek.

Tańczymy, jak nam grają, czyli siła oczekiwań
Wnioski płynące z eksperymentu Roberta Rosenthala relacjonuje Przemysław Bąbel.

Irracjonalni racjonaliści
Malwina Szpitalak przytacza słynne badanie Leona Festingera i wyjaśnia, dlaczego jesteśmy w stanie bronić nawet najgłupszych swoich poglądów.

Nieświadomi naśladowcy
Obserwując agresywne zachowania, nieświadomie sami stajemy się agresywni – udowodnił to Albert Bandura. Artykuł Anny Ziółkowskiej.

Ciuciubabka pod progiem
Grzegorz Pochwatko przypomina słynną mistyfikację Jamesa Vicarego i wyjaśnia, co tak naprawdę można nam podświadomie zasugerować.

Kto steruje mną?
Wyniki eksperymentu Benjamina Libeta analizuje Christoph Herrmann.

Uwaga na fundamenty z piasku
Mity narosłe wokół klasycznych eksperymentów wylicza Christian Jarrett.