wtorek, 17 czerwiec 2014 09:38

Mózg ma rezerwy

pd-maleKażdy z nas mniej więcej wie, co trzeba robić, aby mieć sprawne ciało. Musimy zażywać dużo ruchu, odpowiednio się odżywiać. Informacje o tym, jak i kiedy ćwiczyć, albo co i ile jeść, szerokim strumieniem płyną z mediów: prasy, internetu, telewizji, radia. Coraz bardziej jesteśmy świadomi, że swoimi działaniami lub zaniechaniami decydujemy o jakości życia, a szczególnie jego późniejszej części.

 

 

A co ze sprawnością umysłu? Choć wiedza o tym, jak polepszyć funkcjonowanie intelektualne lub przynajmniej zachować je na niezmienionym poziomie do późnych lat życia, jest coraz większa, to nijak nie da się jej porównać z tym, co wiemy o pielęgnacji ciała. Tymczasem sprawa jest warta zachodu – w końcu żyjemy coraz dłużej (m.in. za sprawą „higienicznego trybu życia”), a rząd wciąż przesuwa granicę wieku emerytalnego. Jeśli chcemy dłużej pracować i korzystać z dobrze utrzymanego ciała, warto również umysł zachować w dobrej formie. Jak o to zadbać?


Ile masz rezerwy w mózgu?


W 1988 roku w „Annals of Neurology”, prestiżowym czasopiśmie wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Neurologiczne, ukazał się intrygujący artykuł Roberta Katzmana, pioniera badań nad demencją i chorobą Alzheimera. Katzman opisał w nim 10 zaskakujących przypadków kobiet, których mózgi wykazywały patologiczne zmiany charakterystyczne dla choroby Alzheimera. Badania potwierdzające istnienie neurodegeneracyjnych zmian wykonywane były pośmiertnie, jednak przed śmiercią kobiety, razem z pozostałymi 127 uczestnikami badania, zostały przebadane pod kątem występowania problemów poznawczych.

Tym, co wyróżniało te dziesięć osób spośród innych – również posiadających patologiczne złogi w mózgu – był umysł działający lepiej niż wskazywałby na to stan ich mózgów. Kolejne badania, prowadzone przez wiele ośrodków, przyniosły podobne rezultaty: część osób, których mózgi – jak pokazuje autopsja po śmierci badanych – spełniają kryteria demencji lub choroby Alzheimera, w rygorystycznych testach poznawczych wypada zupełnie normalnie, bez śladu obniżenia zdolności poznawczych, lub funkcjonuje na poziomie wyższym niżby to wynikało z rozległości degeneracji mózgu. Co ciekawe, nie dotyczy to garstki osób – odsetek ten w różnych badaniach wahał się między 25 a 65 procent. Oznacza to, że całkiem pokaźna liczba mózgów w jakiś sposób uczy się radzić sobie z postępującą neurodegeneracją. Czy było coś szczególnego w mózgach tych osób albo w ich stylu życia – coś, co pozwoliło im do końca funkcjonować normalnie, pomimo wyraźnych patologii stwierdzanych po śmierci w ich mózgach?

 

Osprzęt czy oprogramowanie?

 

Dokładna analiza mózgów 10 wspomnianych kobiet pokazała, że były one średnio nieco cięższe niż mózgi osób wykazujących pełnoobjawową chorobę Alzheimera i zawierały więcej neuronów. Według badaczy te dwie cechy stanowiły swoistą „rezerwę”, która pomagała osobom radzić sobie ze zmianami w mózgu wywołanymi chorobą Alzheimera. Naukowcy ujmują ową „rezerwę” na dwa sposoby – jako rezerwę mózgową lub poznawczą. Rezerwa mózgowa oznacza posiadanie dosłownie większej liczby neuronów i połączeń między nimi, czyli synaps. Innymi słowy, niektórzy rodzą się z lepszym „sprzętem”, który zapewnia im naturalną ochronę przed skutkami chorób neurodegeneracyjnych. Takie silniejsze mózgi miałyby, według teorii, być bardziej efektywne, posiadać większe możliwości przetwarzania informacji, co przekładałoby się na ich większą elastyczność (neuroplastyczność).

 

Autorka: dr Aneta Brzezicka jest psychologiem, pracuje w Interdyscyplinarnym Centrum Stosowanych Badań Poznawczych SWPS w Warszawie. Zajmuje się neuronalnymi korelatami wpływu depresyjnego na działanie pamięci i procesów rozumowania, psychofizjologicznym podłożem procesów uwagi i pamięci roboczej oraz efektywnością różnych form treningów poznawczych.

Cały tekst ukazał się w "Psychologii Dziś" nr 1/2014.

grafika: Shutterstock