czwartek, 16 lipiec 2015 11:00

Wyrwani z rzeczywistości

Malegrafika z PDJeśli zdrową osobę pozbawi się całkowicie dopływu bodźców zewnętrznych, szybko można ją doprowadzić do granic szaleństwa. Deprywacja sensoryczna powoduje niezwykle sugestywne halucynacje.

 

Mózg, niemal przez cały czas jest poddawany stymulacji. Bodźce, które do niego nieustannie docierają, aktywują konkretne szla ki neuronalne, wzmacniając je przy okazji. Jeśli stymulacja nie występuje, neuron, szlak neuronalny, który tworzy, przestaje być aktywny. Brak aktywności powoduje jego stopniowe zanikanie. Zatem, aby utrzymać swoją sprawność, neurony od czasu do czasu spontanicznie się aktywują. Taka „samodzielna” aktywacja jest zwykle słaba – „niezauważalna”, „niedosłyszana” w gwarze, jaki czynią pracujące wokół inne neurony – i jako taka pozostaje poza świadomością.Odpowiedzialne za ten mechanizm są przede wszystkim hamujące neuroprzekaźniki, jak kwas γ-aminomasłowy (GABA). To ta substancja powoduje, że sieć komórek nerwowych, która akurat jest aktywna, blokuje konkurujące z nią procesy neuronalne.

 

Obrazy w głowie

Skąd jednak biorą się wewnętrzne obrazy? Każdy znany nam obiekt ma przyporządkowany w mózgu zespół neuronów, który aktywuje się zawsze, gdy obiekt ten znajdzie się w zasięgu naszych zmysłów. Przykładowo grupa neuronów odpowiadająca przedmiotowi o nazwie stół będzie się uaktywniać zawsze, gdy zobaczymy ten właśnie mebel lub dotkniemy go. Przy czym do aktywacji tych komórek wcale nie jest potrzebny bodziec wzrokowy czy dotykowy. Pobudzić je może choćby przypadkowa myśl – dzięki temu możemy sobie wyobrazić stół, gdzie- kolwiek jesteśmy.
Gdy nie widzimy stołu, nie myślimy o nim, grupa neuronów odpowiedzialnych za istnienie jego przedstawienia w mózgu i tak pracuje, choć na mniejszych obrotach. Sygnał ten nie dociera jednak do naszej świadomości, jest zakłócany, zablokowany przez inne odbywające się wokół procesy neuro- nalne.

(...) Co jednak stanie się, gdy mózg nie ma nic lepszego do roboty? Gdy zostaje całkowicie odcięty od zewnętrznych bodźców? Poddany deprywacji sensorycznej?

 

Przypadkowe sygnały
Jak pokazują eksperymenty, u odizolowanego od bodźców zewnętrznych człowieka spontaniczne pobudzenie neuronów może utorować sobie drogę do świadomości. Jest tylko kwestią przypadku, które z owych spontanicznych bodźców przebiją się do naszej jaźni jako pierwsze, a które jako kolejne. To właśnie dlatego w halucynacjach tego typu nie da się przewidzieć dalszego ciągu – w przeciwieństwie do świadomie wywoływanych fantazji i wyobrażeń.
Obrazy, z których powstają halucynacje, są zatem w naszym umyśle zawsze. Nie uświadamiamy ich sobie, ponieważ zwykle jesteśmy zajęci innymi rzeczami, sprawami, które angażują nasz mózg. Ale ten wewnętrzny świat można łatwo podejrzeć. Jak?

Połóżcie się odprężeni w pomieszczeniu, w którym panuje cisza. Zamknijcie oczy. Nie myślcie o niczym, lecz skoncentrujcie się całkowicie na wewnętrznej stronie waszych powiek, która wydaje się czarna. Jeśli uda wam się zachować przez jakiś czas ten stan i zarazem świadomość, powinniście doświadczyć tego, co większość badanych: pojawią się niezwykłe fenomeny wzrokowe, które dawniej określano jako „fantastyczne zjawy”. W przeciwieństwie do świadomie wywołanych wizji i wspomnień, powstają one całkowicie spontanicznie, są zaskakująco jasne, żywe i często ruchome. Obok figur geometrycznych występują często przedmioty, zwierzęta, osoby i krajobrazy – zazwyczaj są niezwykle piękne.

 

Unosząc się i odprężając
Czym omamy różnią się od halucynacji osób chorych na schizofrenię? Tych, które wzbudzają paniczny wręcz lęk? Najprawdopodobniej w mózgu istnieje jakiś moduł, który informuje nas, czy obraz odpowiada zewnętrznej rzeczywistości, czy też może powstał tylko w naszej wyobraźni. W przypadku choroby psychicznej ten moduł funkcjonuje nieprawidłowo. Chorzy nie potrafią odróżnić fantastycznych wizji od rzeczywistości.

Wielu uczestników eksperymentów dotyczących izolacji, przeprowadzonych w latach 50., reagowało lękiem na swoje omamy. To dlatego, że zazwyczaj nie spodziewali się ich i nie wiedzieli, jak je wytłumaczyć. Z czasem jednak całkowita izolacja w komorze deprywacyjnej stworzonej przez Johna Lilly’ego otrzymała miło brzmiącą nazwę floating (unoszący się). Dziś urządzenie to wykorzystuje się często w celu odprężenia lub przeżycia doświadczeń duchowych. A także by nauczyć się czegoś o nierealnym świecie w naszej głowie.

Erich Kasten jest profesorem psychologii medycznej na Uniwersytecie w Getyndze.

Tekst jest fragmentem artykuły który ukazał się w najnowszej „Psychologii Dziś”. Można ją kupić w naszym sklepie internetowym http://sklep.charaktery.eu/category/nasze-publikacje-psychologia-dzis-2015 oraz dobrych salonach prasowych.

 

grafika: VikaValter/Getty Images