czwartek, 17 marzec 2016 14:51

Decyzje

Nie da się wyuczyć podejmowania zawsze słusznych decyzji, nie ma algorytmu, który pozwoliłby wyeliminować błędy w wyborach. Jednak wiedząc, gdzie i jak rodzą się nasze postanowienia, możemy minimalizować ryzyko, że wybierzemy fatalnie.

 

 W obliczu decyzji, szczególnie tej trudnej, realizujemy zazwyczaj (mniej lub bardziej świadomie) jedną z czterech strategii postępowania.


Pierwsza polega na unikaniu, odkładaniu rozstrzygnięcia, rezygnacji. Ci, którzy idą tą drogą, tłumaczą zwykle, że za mało wiedzą, że zdecydują jutro, za tydzień...  gdy okoliczności się zmienią. Zwykle nic się nie zmienia, problem narasta, decyzja nie zapada. „Pozwalają światu, by za nich pisał ich historię. Pozwalają, by inni decydowali za nich, co mają robić” – komentuje Ruth Chang z Rutgers University w wykładzie dla TED, którego zapis publikujemy na s. 14. „Nasz wybór w pewien sposób tworzy nas samych. Podejmując trudne decyzje, stajemy się autorami własnego życia. Traktujmy je zatem jako cenną okazję do świętowania tego, co w nas jest wyjątkowe. Okazję do stwarzania siebie jako niepowtarzalnych” – dowodzi Chang.


Boimy się wziąć odpowiedzialność za decyzję i często próbujemy jej ciężar przerzucić na innych – to druga strategia. Oczekujemy rad, podpowiedzi, dyrektyw. Zapominamy, że na świecie naprawdę niewielu ludzi myśli o naszym komforcie, a jeszcze mniej zna nas na tyle, by wiedzieć, który z wyborów będzie dla nas dobry. Odwołujemy się jednak do opinii autorytetów, ekspertów, szukamy podpowiedzi w ich opracowaniach. Ile one są warte? Profesor Tadeusz Tyszka („Jak decydować, żeby nie żałować”, s. 6) przywołuje
badania Philipa Tetlocka z University of Pennsylvania, który przez 12 lat analizował prace ekspertów. Okazało się, że trafność swoich przewidywań szacowali oni na 80 procent, podczas gdy naprawdę sięgała ona zaledwie 45 procent. „Badania pokazują, że dużo trafniejsze są przewidywania meteorologów aniżeli analityków finansowych. Co więcej, z błędów, które przytrafiają się meteorologom, możemy sobie pożartować, a za nietrafne rady analityków finansowych słono płacimy” – pisze profesor. I dodaje: nie ma rady, trzeba polegać na sobie. Na swojej głowie.


Tomasz Kozłowski („Emocje na logikę”, s. 22) przywołuje hipotezy słynnego badacza procesów poznawczych Daniela Kahnemana. Według jednej z nich mamy do dyspozycji dwa mózgowe systemy operacyjne – ten racjonalny, analityczny, dokładny, ale powolny, oraz system emocjonalny, skojarzeniowy, oparty na impulsach i działający szybko. Na tych systemach opieramy nasze życiowe wybory.


W obliczu decyzji możemy zatem spróbować dogłębnie poznać problem (strategia trzecia). Przeanalizować skład, układ, funkcjonalności, możliwości, naszkicować scenariusze... Niestety, w dzisiejszym świecie opcji jest tak wiele, że ta strategia nie zawsze się sprawdza. Zastanówmy się: czy analizując wszystko drobiazgowo, bylibyśmy w stanie wybrać np. odpowiedni dla nas szampon czy samochód? Elementów do oceny jest zbyt wiele. Na dodatek, jak pisze Thorsten Pachur („Lepiej szacować czy dogłębnie analizować?”, s. 30), stosowanie tej strategii często przynosi wyniki mniej precyzyjne, niż te oparte na zwykłym szacowaniu.


Wyboru można też dokonać w oparciu o system „emocjonalny” umysłu (strategia czwarta). Podstawą decyzji są wtedy procesy nieświadome w mózgu, intuicja, bodźce z ciała. To na ich podstawie dokonujemy większości wyborów, których... często później żałujemy. Bo ta strategia, choć szybka i wygodna, jest zawodna. Nie daje pewności, że wybierzemy dobrze, że wyboru – gdy emocje opadną, a nastrój minie – nie będziemy żałować. Co zatem robić? Jak wybierać?


„Refleksja uchroni nas przed płaczem” – pisze profesor Fritz Strack („Zastanów się, by nie zapłakać”, s. 26). „Wystawiajmy nasze intuicje na próbę, weryfikujmy je” – radzi David G. Myers („Podpowiedzi zza kulis”, s. 34). Sygnały płynące z ciała traktujmy jak czerwone lampki alarmowe, które każą nam prawie podjętą decyzję przemyśleć, przeanalizować – pisze Radosław Sterczyński („Wskazówki prosto z ciała”, s. 38). Polegajmy zatem na swej głowie, wykorzystujmy i rozum, i emocje. Podejmowanie decyzji to – jak pisze Justyna Zacharuk (s. 68) – „sztuka łączenia i spójności”. A trudne wybory to nie przekleństwo, lecz wybawienie.

DARIUSZ RYŃ jest dyrektorem i redaktorem naczelnym projektów specjalnych i interaktywnych w Wydawnictwie Charaktery.