piątek, 13 styczeń 2012 09:39

Skrzynka z przesądami

Gdy czarny kot przebiegnie nam drogę, lepiej wrócić do domu. Rozsypana sól wróży kłótnię, a widelec, który upadł, zapowiada głodnego gościa. Czerwona wstążka zawiązana na łóżeczku dziecka, uchroni je przed urokami. Czerwoną bieliznę dobrze jest włożyć na maturę. Znamy to? Skąd się biorą podobne przesądy? Dlaczego się ich uczymy? I dlaczego tak trudno się ich oduczyć?


Któż nie pamięta najsłynniejszego i, jak dotąd, najskuteczniejszego trenera polskiej reprezentacji piłkarskiej Kazimierza Górskiego? Zapewne słyszał o nim każdy, nawet jeśli nie jest zapalonym kibicem piłki nożnej. Powszechnie znana jest anegdota, że nie golił się on przed meczami swojej drużyny: „bo to przynosi szczęście”. I rzeczywiście – nasza drużyna wygrywała, polska piłka nożna przeżywała swój złoty (olimpijski) okres. Jednak każdy racjonalnie myślący człowiek będzie kwestionował, że nieogolona twarz trenera miała z tym cokolwiek wspólnego.

Jak więc mógł się ukształtować ten przesąd? Co do niego doprowadziło? Czy przypadkowa zbieżność nieogolenia się z kilkoma udanymi występami drużyny mogła na długie lata ukształtować zachowania trenera? Badania prowadzone przez analityków zachowania rzucają światło na genezę przesądów i przyczyny ich utrzymywania się.  

Środowisko rządzi Analiza zachowania to nauka o zachowaniu oraz o czynnikach środowiskowych, które towarzysząc zachowaniu, wywierają na nie wpływ. Są nimi wszelkie bodźce i zdarzenia, które albo poprzedzają zachowanie (np. zapalenie się zielonego światła, zanim wejdziemy na jezdnię), albo następują po nim (np. mandat i stres, gdy zostajemy zatrzymani przez policjanta po przejściu na czerwonym świetle).

Te pierwsze to bodźce poprzedzające zachowanie, drugie zaś to jego konsekwencje. Konsekwencje zachowania zmieniają prawdopodobieństwo jego wystąpienia w przyszłości. Dzielimy je na wzmocnienia i kary. Wzmocnienia sprawiają, że określone zachowanie nasila się i skłonni jesteśmy powtarzać je w przyszłości. Mogą być one pozytywne (np. jeśli pracodawca chwali nas za zgłaszanie nowatorskich pomysłów, to z czasem zgłaszamy ich coraz więcej) lub negatywne – są to zdarzenia, których dane zachowanie pozwala nam uniknąć (np. jeśli komplementowanie policjantki wyratuje nas od mandatu, to w przyszłości w podobnej sytuacji próbujemy tej samej metody). Natomiast kary to takie konsekwencje zachowania, które zmniejszają szanse jego pojawienia się w przyszłości.

Karą pozytywną – choć takie określenie brzmi nieco dziwnie – jest np. nagana szefa za spóźnianie się, która sprawi, że więcej tego nie zrobimy. Kara negatywna natomiast to coś, co tracimy w wyniku naszego zachowania, co zostaje nam odebrane (np. po kolejnym spóźnieniu szef obcina nam premię).  Ważne są także bodźce poprzedzające zachowanie, stanowiące dla niego swego rodzaju tło. Także one mają wpływ na prawdopodobieństwo wystąpienia zachowania, gdyż sygnalizują, czy wzmocnienia są dostępne, czy też nie.

Dzielimy je na bodźce różnicujące – w obecności których wzrasta częstość określonego zachowania (np. kobieta pragnąca poprawić makijaż w restauracji, wchodzi raczej do pomieszczenia oznaczonego symbolem kółka) oraz te, w obecności których prawdopodobieństwo jakiegoś zachowania spada (np. tabliczka „nieczynne” na drzwiach toalety zazwyczaj powstrzyma nas od naciskania klamki i prób sforsowania przeszkody). Zachowania przesądne, podobnie jak inne zachowania, pojawiają się dlatego, że w przeszłości w podobnych okolicznościach pozwoliły uzyskać dostęp do wzmocnienia albo uniknąć kary.

Na przykład pewna studentka na wszystkie egzaminy (bodziec poprzedzający) przychodzi w tej samej bluzce (zachowanie), gdyż – jak twierdzi – dzięki tej kreacji udaje się jej zdać egzamin (wzmocnienie). Czy rzeczywiście pomyślny wynik egzaminu jest konsekwencją założenia owej „szczęśliwej” bluzki? Oczywiście nie, choć z czasem może jej w tym nieznacznie pomóc, dodając pewności siebie i działając uspokajająco.

Najsłynniejsze przesądne gołębie Zachowanie i wzmocnienie nie muszą być powiązane przyczynowo-skutkowo, aby zaistniała między nimi początkowa zbieżność – wzmocnienie niekoniecznie musi być rezultatem zachowania. Może mieć charakter zupełnie przypadkowy. Właśnie te przypadkowe wzmocnienia mogą wyjaśniać powstawanie przesądnych zachowań. 

Pierwszym, który tego dowiódł, był Burrhus Frederick Skinner, twórca eksperymentalnej analizy zachowania i – według rankingu opublikowanego w 2002 roku przez czasopismo „Review of General Psychology” na podstawie ankiety wypełnionej przez 1725 członków Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego – najwybitniejszy psycholog XX wieku. W 1948 roku opublikował on artykuł pod znamiennym tytułem „Przesądy u gołębi”. Przedstawił w nim rezultaty swoich eksperymentów nad skutkami przypadkowego wzmacniania zachowań gołębi.

Do złudzenia przypominały one przesądne zachowania ludzi. Badacz wykorzystał skonstruowane przez siebie urządzenie, zwane później skrzynką Skinnera. Zamknięty w niej gołąb miał do dyspozycji pojnik i karmnik. Zwykle w eksperymentach zwierzę dostaje porcję pokarmu po wykonaniu określonej czynności, np. dziobnięciu w płytkę przypominającą guzik do windy. Jednak w tym eksperymencie Skinner przez kilka dni podawał gołębiom pokarm w stałych odstępach czasu, niezależnie od tego, co robiły. Dwóch niezależnych obserwatorów oceniało zachowanie ptaków. Jakie były rezultaty?




Okazało się, że u sześciu z ośmiu gołębi wykształciły się zaskakujące i trwałe reakcje. Jeden z ptaków kręcił się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, inny wielokrotnie wpychał głowę w jeden z górnych rogów skrzynki. Kolejne wykonywały wahadłowe ruchy głowy i ciała itp. Co istotne, żaden z ptaków nie reagował w ten sposób przed rozpoczęciem eksperymentu.  Gołębie zachowywały się w taki sposób, jakby wierzyły, że od tych dziwnych ruchów zależy to, czy dostaną pokarm. A przecież gdyby nic nie robiły i tak otrzymałyby wzmocnienie. Mówiąc inaczej, gołębie stały się po prostu przesądne.

Długopis na piątkę Nietrudno dostrzec tu analogię do tworzenia się przesądów u ludzi. Jeśli obawiamy się jakiegoś trudnego egzaminu, a potem niespodziewanie dostajemy z niego piątkę, to szukając przyczyn takiego obrotu sprawy, niekiedy gotowi jesteśmy uwierzyć, że szczęście zawdzięczamy długopisowi, którym wypełnialiśmy test. Jego użycie zostaje wzmocnione przez dobrą ocenę. Nic dziwnego, że na kolejny egzamin prawdopodobnie znów zabierzemy ze sobą „szczęśliwy” długopis. Jeśli ponownie się nam powiedzie, tym chętniej skorzystamy z niego podczas kolejnej sesji.

W podobny sposób gołębie „uwierzyły”, że otrzymywały pokarm dzięki swoim wyszukanym działaniom. Powtarzały je zatem. I rzeczywiście – pokarm znów się pojawiał, co jeszcze bardziej wzmacniało ich zachowania.  Według Burrhusa Skinnera wyniki jego eksperymentu są jednoznaczne: można nauczyć gołębie przesądnych zachowań. A czy można je tego oduczyć? Wydaje się, że tak. Wystarczy zastosować wygaszanie, czyli zaprzestać wzmacniania zachowań uznawanych jako przesądne. W rezultacie ich częstotliwość powinna się stopniowo zmniejszać. Może jednak być to bardzo długotrwały proces.

Na przykład jeden z ptaków badanych przez Skinnera, mimo braku wzmocnień, wykonał ponad 10.000 reakcji, zanim stały się one rzadsze! Dlaczego zachowania przesądne są tak odporne na wygaszanie? Ponieważ są wzmacniane nieregularnie, od czasu do czasu. W efekcie uczymy się, że mimo braku wzmocnienia, warto nadal się starać, gdyż nagroda może się pojawić w każdej chwili. W przypadku wielu naszych przesądów w ogóle nie sposób sobie wyobrazić możliwości ich wygaszenia. Wyobraźmy sobie na przykład, że nosimy amulet, który ma nam zapewnić szczęście.

Jak wiele nieszczęść musiałoby się nam przytrafić, abyśmy w końcu uznali, że amulet nie jest skuteczny? Najmniejszą natomiast oznakę szczęścia prawdopodobnie przypisalibyśmy działaniu amuletu, co skutecznie zapobiegłoby wygaszeniu.

Przemysław Bąbel, Paweł Ostaszewski

Aby przeczytać ten artykuł w całości kup wydanie archiwalne „Psychologii Dziś”.