środa, 19 styczeń 2011 11:14

Wymarzony zawód

Zainteresowałam się psychologią, bo doszłam do wniosku, że moje życie stanie się łatwiejsze, gdy poznam tajniki ludzkiego zachowania. Nie tylko moje życie, ale i innych ludzi – będę mogła im przecież pomóc. Zaczęło się od chłopczyka w mojej podstawówce.


Klasa nie rozumiała jego choroby psychicznej i zachowań rodem z kreskówek, co niemal doprowadziło do wyłączenia go z grupy rówieśników. Chłopcy ciągle karali go za coś, co wszyscy odczytywaliśmy jako złośliwe zachowanie, a co w rzeczywistości wynikało z jego choroby. Do dziś są to dla mnie gorzkie wspomnienia i teraz robię wszystko, by jak najlepiej zrozumieć chorobę tego chłopca.


Czytam różne książki z dziedziny psychologii i czasopisma psychologiczne, bo mam nadzieję, że ta wiedza pomoże mi lepiej rozwiązywać codzienne problemy i pomagać tym, którzy mają problemy poważniejsze od moich. Od dłuższego czasu wiążę swoją przyszłość z psychologią, chciałabym zdobyć jakiś związany z nią zawód.
Do mojego zainteresowania psychologią przyczyniły się konflikty z mamą – nasze kontakty zawsze były dość burzliwe. Moja mama to osoba o cholerycznym usposobieniu, dużych amplitudach nastrojów, wrażliwa na najdrobniejsze niepowodzenia. Mój upór bardzo ją denerwuje, co utrudnia rzeczową rozmowę. Sama także często reaguję emocjonalnie, zamiast przystąpić do logicznego działania, potem przez kilka dni mam chandrę z powodu tych naszych kłótni.


W towarzystwie, nawet wtedy, gdy mam „dołek”, jestem energiczna: ciągle gestykuluję, dzielę się poczuciem humoru, rzucam spontaniczne wnioski i myśli, co chyba jednak utrudnia aktywne słuchanie. W konfliktach między moimi znajomymi staram się być rozjemcą.


Chciałabym dowiedzieć się, czy bycie duszą towarzystwa, a jednocześnie osobą o wrażliwym usposobieniu może uniemożliwić lub znacznie utrudnić mi wykonywanie zawodu psychologa. Szukam podpowiedzi, jakie cechy są potrzebne, a jakie niepożądane. Nie chciałabym w przyszłości narobić więcej szkód niż pożytku... 


Aleksandra