piątek, 16 kwiecień 2010 09:53

Prowizorki i szczęśliwa 11

Nie liczmy na to, że przesądy znikną. Są one jednym z dawnych mechanizmów adaptacyjnych wynikających z działania archaicznych części mózgu. Możemy je zrozumieć, ale nie wyplenić.

 

Ludzki mózg zawiera podobno więcej połączeń między neuronami aniżeli jest atomów we wszechświecie. Jest zatem strukturą niezwykle złożoną, która potrafi radzić sobie z wieloma bardzo trudnymi zadaniami. Ta złożona struktura przypomina miasto, ale formowała się znacznie dłużej – przez miliony lat ewolucji. Zawiera nieliczne zabytki z zamierzchłych czasów, zawiera stare miasto, troskliwie odnawiane, ale zawiera też nowoczesne dzielnice, pozwalające żyć zgodnie z dzisiejszymi potrzebami. Ten konglomerat pod pewnymi względami jest przykładem prowizorki, pod innymi – supernowoczesną konstrukcją. Pisze o tym Gary Marcus w fascynującej książce „Prowizorka w mózgu”.


Do przykładów prowizorycznych, a zarazem archaicznych rozwiązań wciąż wykorzystywanych przez współczesne umysły, należą przesądy i zabobony. Zapewne kiedyś, w zamierzchłych czasach, z braku innych środków służyły one do radzenia sobie ze złożonością środowiska. Prosto tłumaczyły rzeczy, które wydawały się skomplikowane. Były wygodne i... przetrwały.


Podejrzewam, że dziś wciąż nikt nie jest od magicznego myślenia wolny. Ja także. W czasach studenckich na egzaminy jeździłem tramwajem numer 11. Niekiedy nawet ryzykowałem spóźnienie, byle tylko jechać jedenastką. Unikałem natomiast numeru 4.Było to skuteczne, ponieważ nie oblałem żadnego egzaminu. Aby jednak ów zabobon skonfrontować, powinienem był kiedyś pojechać na egzamin innym tramwajem, czego jednak nie uczyniłem. A teraz na test jest za późno.

 

Mój syn był uczulony na różne rzeczy, więc poprosiliśmy różdżkarza – notabene mającego stopień naukowy z fizyki – aby pomógł nam wyeliminować szkodliwe wpływy. Ten zlokalizował przebieg podziemnych żył i wskazał miejsca, w których należało ustawić „odpromienniki” – butelki po mleku owinięte cynfolią. Stan syna się poprawił, choć do dzisiaj nie wiem, jaki udział miały w tym „odpromienniki”, a jaki środek przeciwko roztoczom, rozpylony w jego pokoju. Bliskie osoby mówią, że często dostają ode mnie SMS-a, kiedy właśnie piszą do mnie. Czasami nawet zdarza się tak, że SMS-y „mijają się” gdzieś w przestrzeni. Jakoś jednak nikt nie spieszy mi radośnie donieść, że otrzymał ode mnie SMS-a w chwili, gdy o mnie akurat nie myślał.

 

Stwierdzenie, że wiara w przesądy i zabobony jest formą myślenia magicznego – niewiele wyjaśnia, ponieważ cechą myślenia magicznego są właśnie przesądy i zabobony. Jedną z podstawowych funkcji przesądów i zabobonów jest dążenie do sprawowania kontroli nad otoczeniem. Wszak warto korzystać ze sprawdzonych sposobów unikania pecha i zapewniania sobie powodzenia. Tym bardziej, że w chaotycznym świecie niektóre sposoby wydają są być skuteczne. Mnie z całą pewnością jeżdżenie jedenastką nie pozwoliło się domyślić innych ewentualnych źródeł powodzenia na egzaminach. Nie przychodziło mi do głowy, że lepsze od innych oceny są np. wynikiem mojej pilności.

 

Oni też się przecież przygotowywali, ale czasami obrywali dwóje. No, ale nie jeździli jedenastką... Innym powodem wiary w przesądy i zabobony jest nasza tendencja do myślenia o świecie w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Związki takie wykrywamy, kiedy współwystępują w czasie dwa zdarzenia. Francuski psycholog Henri Michotte przeprowadził kiedyś interesujący eksperyment.

 

Pokazał badanym na ekranie nieruchome kółko. W pewnym momencie zbliżało się do niego inne kółko, zatrzymywało się, a kółko wcześniej nieruchome zaczynało się poruszać. Oglądający prezentację twierdzili, że pojawiające się kółko uderzało w pierwsze i wprawiało je w ruch. Efekt ten nie występował jednak, jeśli przerwa między pojawieniem się pierwszego a poruszeniem się drugiego wydłużała się. Skądinąd jednak wiemy, że dla wystąpienia związku przyczynowo-skutkowego nie wystarcza samo współwystępowanie dwóch zjawisk.

 

Być może u podłoża rozmaitych przesądów leży właśnie szukanie związków tam, gdzie mamy do czynienia jedynie ze współwystępowaniem czasowym. Nie liczmy jednak na to, że przesądy znikną. Są one jednym z dawnych mechanizmów adaptacyjnych wynikających z działania archaicznych części mózgu. Potrafimy je może coraz lepiej rozumieć, ale raczej nie zdołamy ich wyplenić.

prof. Tomasz Maruszewski