czwartek, 05 kwiecień 2012 08:05

Uwaga: grzechy i pokusy

Choć nie lubimy zapominać, ten grzech pamięci może nam przynosić pewne korzyści, podobnie jak uleganie słodkim pokusom…

Daniel Schacter opublikował w 2001 roku książkę Siedem grzechów pamięci (wyd. polskie – 2003 rok). Jako jeden z nich wymienia zapominanie. Zastanawia się, dlaczego te grzechy nadal się u nas utrzymują. Można oczywiście powiedzieć, że jesteśmy z natury istotami grzesznymi. Nauki jednak taki religijny pogląd nie zadowala. Schacter uważa, że owe grzechy – oprócz samej przyjemności grzeszenia – muszą nam dawać jakieś korzyści.

Korzyści te nie są wcale takie oczywiste, gdyż zapominanie może być dla nas źródłem wielu kłopotów: nie pozwala nam błysnąć wiedzą na egzaminie, prowadzi do zawirowań w sferze interpersonalnej (gdy np. zapomnimy o jakiejś rocznicy związanej z bliską osobą).

Banki też nie są zadowolone, gdy zapominamy o kolejnej racie. Spróbujmy zatem sprawdzić, jakie korzyści może przynosić nam zapominanie. Dowodem istnienia jego zalet jest to, że nie zanikło ono u człowieka w trakcie ewolucji. Gdyby było tylko niepotrzebnym bagażem, to powinno było się kiedyś z nami pożegnać, a my moglibyśmy bez mrugnięcia okiem zdawać najtrudniejsze egzaminy. Jednak przykłady omawiane przez autorów artykułów zamieszczonych w niniejszym numerze „Psychologii Dziś” wskazują, że czasami potrzebna jest nam łaska zapominania. Szereszewski, jeden z najbardziej znanych ludzi obdarzonych fenomenalną pamięcią, miał olbrzymie trudności z koncentracją uwagi i śledzeniem toku rozmowy.

Ilekroć usłyszał jakieś słowo lub zwrot, w jego świadomości pojawiały się skojarzone z nim obrazy; to sprawiało, że nie mógł zrozumieć tego, co ktoś do niego mówił. U ofiar traumy występują tzw. przebłyski pamięciowe (flashbacks), czyli naturalistyczne wspomnienia scen, w których ktoś doznał nieodwracalnej szkody psychicznej lub fizycznej. Towarzyszą im bardzo silne emocje, niemal tak silne, jak w pierwotnej sytuacji traumatycznej. Przebłyski mogą stać się źródłem wtórnej traumy, dodatkowo pogarszającej stan ofiary.

W takich sytuacjach zapominanie może okazać się łaską. Być może da się je przyspieszyć – daje to nadzieję ofiarom traumy. Dzięki betablokerom, czyli lekom używanym w walce z nadciśnieniem i w profilaktyce zawałów, w trakcie specjalnego treningu można stłumić wspomnienia sytuacji traumatycznych. Trening ów polega na kierowanym zapominaniu specyficznych treści.

Ingrid Wickelgren sugeruje, że trening tłumienia może dowodzić słuszności Freudowskiej teorii wyparcia, trzeba tu jednak wprowadzić pewne uściślenie, by uniknąć nieporozumienia. Freud twierdził, że wyparcie jest procesem automatycznym, przebiegającym poza świadomością i niewymagającym wysiłku, tymczasem opisywane w tekście procedury tłumienia takiego charakteru nie mają. No tak, Freud żył dawno, więc nie trzeba precyzyjnie przywoływać jego koncepcji.

Ważne jest to, co zdarzyło się wczoraj i przedwczoraj. Nauka przejawia wyraźny „efekt świeżości”, odpowiadający temu, co dzieje się w jednostkowej pamięci krótkotrwałej. Przykładem takiego efektu świeżości jest to, że przy zapamiętywaniu długich ciągów liter lub słów najlepiej odtwarzamy te, które były na końcu ciągu. Jeśli chcemy lepiej zapamiętać inną jego część, tracimy pamięć tych elementów, które znajdowały się na końcu. Zapewne efektu świeżości w nauce nie da się uniknąć: na świecie pojawia się coraz więcej wyników badań, które – przy naszych ograniczonych możliwościach intelektualnych – spychają w cień to, co działo się dawniej. 

Przekornie można stwierdzić, że bieżący numer „Psychologii Dziś” ze względu na głoszone w nim idee zagraża moralności publicznej. Nie dość, że wskazuje na korzyści płynące z pewnego grzechu (grzechu zapominania), to jeszcze w przebiegły sposób pokazuje, że walka z pokusami przynosi straty. Ćwiczenie odporności na pokusę zużywa zasoby umysłowe, czego przejawem jest obniżenie poziomu glukozy. Skutkiem tego jest spadek wytrwałości i mniejsza odporność na frustrację. „Osoby badane” (tu akurat psy, ale zapewne u ludzi sytuacja jest podobna) powstrzymujące się od działania później rezygnowały z prób rozwiązania problemu. Podanie glukozy znosiło ten efekt.

Osoby skłonne do myślenia spiskowego wiedzą, kto był sponsorem takich badań – to przecież wielkie koncerny cukiernicze. A tak bez żartów, przed osobami odchudzającymi się pojawia się nowe zagrożenie: opieranie się pokusie jedzenia obniża ilość dostępnych zasobów umysłowych i wytrwałość. Czy jedyną radą jest czekoladka, która zwiększy naszą odporność na pokusę?

prof. Tomasz Maruszewski