środa, 18 listopad 2015 12:48

Od śmiechu do uśmiechu

shutterstock 95080714Liczba zachowań, które dzielimy ze zwierzętami, jest naprawdę zdumiewająca.

Kiedyś odpowiedź na pytanie, co wyróżnia człowieka spośród innych zwierząt, wydawała się prosta. Na przykład powszechnie uważano, że ludzie są jedynymi wytwórcami narzędzi, a zwierzęta używają tylko gotowych przyborów (czyli np. używają kamieni, ale nie poświęcają czasu na ich obróbkę).


Obecnie nie tylko mamy liczne doniesienia dotyczące precyzyjnego wyrabiania narzędzi przez różne gatunki zwierząt, ale opisuje się także różnice kulturowe w procesie wytwarzania podobnych narzędzi. I tak na przykład tylko szympansy z Senegalu, przygotowując witkę do łowienia owadów, ostatnie kilkanaście centymetrów specjalnie wybranej gałązki przeciągają między zębami, rozwarstwiając łodygę na paski, tworzące pędzlowate zakończenie. Dzięki temu wyłapują i wyjadają do dziesięciu razy więcej termitów niż małpy z innych części Afryki, które przygotowując witkę, tylko obrywają z gałązki liście.

Także zwierzęta, które nie preparują specjalnych narzędzi, przejawiają mocno złożone zachowania związane z wyborem przedmiotów, których używają. Przykładem mogą być kapucynki, korzystające z ciężkich kamieni przy rozbijaniu orzechów. Znalezienie dobrego „młota” jest dla nich bardzo czasochłonne i dlatego, zmieniając miejsce żerowania, za każdym razem przenoszą mozolnie na nowe miejsce upatrzony kiedyś kamień.
Badacze sprawdzili swego czasu na jakiej zasadzie odbywa się wybór „młotów”, ile jest w nim przypadkowości a ile wiedzy, doświadczenia. W ramach eksperymentu naukowcy podrzucali małpom kamienie z różnych skał, różniące się też wielkością. Okazywało się, że kapucynki zawsze wybierały narzędzia z lepszego do ich celu, mniej kruchego surowca. Zwracały też uwagę na wagę kamienia, starannie oglądając i szacując wszystkie potencjalne narzędzia.

 

Podróże w czasie


Wolfgang Köhler, niemiecki psycholog, odkrywca procesu uczenia się przez wgląd, sformułował niegdyś hipotezę, że zwierzęta nie potrafią mentalnie „podróżować w czasie”. W przeciwieństwie do ludzi snujących plany przyszłych działań często w oparciu o swoje przeszłe doświadczenia, zwierzęta, zdaniem Köhlera, są więźniami teraźniejszości. Oczywiście na pierwszy rzut oka obalenie hipotezy Köhlera wydaje się banalne – skoro u zwierząt zachodzą procesy uczenia się, to dany osobnik musi posługiwać się pamięcią, a więc doświadczeniem z przeszłości! Sprawa jednak nie jest tak prosta. Spór tak naprawdę dotyczy tego, czy zwierzęta rzeczywiście pamiętają wydarzenia ze swojego życia w sposób podobny do ludzi, czy też tylko mają tzw. pamięć semantyczną. Problem można zobrazować w ten sposób: jeśli wiejski pies „mający złe wspomnienia” unika kamieni ciskanych przez ludzi, to czy przypomina sobie konkretne wydarzenia ze swojego życia, czy też pamięta jedynie semantyczną regułę: unikaj pocisków, bo sprawiają ból.


Rozważania dotyczące tej tematyki obejmują dziś jeszcze bardziej złożone zagadnienia: czy zwierzęta mają pamięć epizodyczną na kształt pamięci człowieka, czy też coś, co w literaturze zwie się pamięcią epizodycznopodobną. Pamięć epizodycznopodobna nie wymaga złożonych kompetencji językowych, samoświadomości lub wykształcenia teorii umysłu czy linii czasu.  Badacze zajmujący się tym problemem chętnie obserwują gatunki, które mają w zwyczaju ukrywanie i magazynowanie żywności. Jednym z nich jest modrowronka kalifornijska. Z jej obserwacji wynika, że być może ptaki te posiadają pamięć zdarzeń o charakterze epizodycznym. Wykazano, że modrowronki pamiętają, gdzie ukryły różne rodzaje pożywienia i odnajdują je bezbłędnie, zanim pokarm się zepsuje – najpierw wyszukują smakołyki o małej trwałości, potem te o większej.


Pamięć dotyczącą epizodów z przeszłości badać jest bardzo trudno, jeszcze trudniejsze jest ocenienie zdolności zwierząt do planowania zachowania w przyszłości. W tym przypadku częściej mamy do czynienia z obserwacjami, niż – nomen omen – planowymi eksperymentami. Najsłynniejszym opisanym szczegółowo doniesieniem tego typu jest przypadek szympansa o imieniu Santino, mieszkającego w szwedzkim zoo. W wieku 17 lat Santino został jedynym samcem w grupie. Swoje zachowania związane z potrzebą dominacji zwrócił wkrótce w stronę ludzi oglądających zwierzęta. Każdego ranka przed otwarciem ogrodu Santino zbierał kamienie i układał je w stosy – po to, by później rzucać nimi w zwiedzających. Kiedy obsługa zaczęła systematycznie oczyszczać wybieg z kamieni, samiec zaczął wybierać je z wody (szympansy zazwyczaj unikają wody i nie potrafią pływać) i chować w skrytkach. Kiedy i to źródło pocisków się skończyło, Santino zaczął opukiwać betonowe ściany fosy. Nauczył się, że tam, gdzie odgłos jest głuchy, można łatwo odłupać kruszący się po zimie beton. Pozyskane w ten sposób pociski znów chował w skrytkach, by w stosownej chwili celować nimi w zwiedzających...

 

Zwierciadło świadomości


„Test lustra” czy też „test znaku”, jeden z podstawowych sposobów badania istnienia samoświadomości, został „wynaleziony” blisko 50 lat temu niezależnie przez prymatologów oraz psychologów klinicznych. W pierwszym eksperymencie dano szympansom szansę przebywania z lustrem przez 10 dni. Początkowo obserwowano ich wzmożoną aktywność społeczną, która objawiała się m.in. nadawaniem komunikatów do osobników widzianych w lustrze. Szybko jednak społeczne zachowania zaczęły ustępować miejsca tym dotyczącym własnej postaci: zwierzęta zaczęły wykorzystywać lustro jako narzędzie pomocne przy zabiegach higienicznych na własnym futrze, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc trudno dostępnych dla wzroku. Zdecydowano się wówczas na uśpienie zwierząt i, gdy były nieprzytomne, bezzapachową farbą namalowano każdemu z nich wyraźną czerwoną plamę powyżej brwi jednego oka, w połowie odległości do ucha. Zanim wybudzono zwierzęta z narkozy, z ich pomieszczeń usunięto lustra, aby zaobserwować, czy osobniki w jakiś sposób zorientują się, że zostały oznaczone.  Nic takiego się nie stało. Sytuacja uległa zmianie dopiero wtedy, gdy szympansom przywrócono możliwość przeglądania się w lustrze: zwierzęta przyglądały się długo swemu odbiciu i dotykały dłonią swojej głowy w okolicy plamy, nie próbując nawet dotykać lustra. Miały też wyraźne tendencje do oglądania i wąchania swoich dłoni, którymi uprzednio dotykały znaków.


Istnieją również doniesienia dotyczące działań wskazujących na występowanie samoświadomości u osobników będących uczestnikami wieloletnich i złożonych programów badawczych. Sue Savage-Rumbaugh, prymatolog z Georgia State University's Language Research Center, tak opisuje zachowanie jednego ze swoich szympansów – Austina: „(...) używa luster do nakładania makijażu na twarz i przymierza futrzane szale, by wyglądać na większego i bardziej groźnego, niż jest. (...) Kiedy oglądał filmy o dzikich szympansach, sadowił się między projektorem i ekranem tak, że jego cień padał na sylwetkę małpy na ekranie: mógł w ten sposób podążać swoim cieniem za zwierzętami z filmu” .

***
Cały tekst w najnowszej „Psychologii Dziś”.

Dr hab. Maciej Trojan, etolog i psycholog porównawczy z Zakładu Psychologii Zwierząt na Wydziale Psychologii UW, pracuje z zespołem nad ewolucją funkcji umysłu. 

reklama PD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot: Everett Collection/shutterstock.com