środa, 02 grudzień 2015 11:00

Makak japoński, czyli ucz się od dzieci

Makak fot Lukasz BozyckiObserwowanie zachowań zwierząt może być zajęciem równie pożytecznym co czytanie bestselerowych poradników. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy ile możemy zyskać podpatrując nieludzki świat wokół nas.

 

Na japońskiej wysepce Koshima bytuje stado makaków japońskich. Pewnie do dzisiaj funkcjonowałoby w sposób utrwalony od wieków, gdyby nie młoda samica o imieniu Imo. Tak właśnie nazwali ją naukowcy obserwujący małpy z tej rodziny. Na pobliskiej plaży badacze rozkładali pataty, małpi przysmak. Pewnego dnia zauważyli, że Imo zanurzyła jeden z patatów w słonej morskiej wodzie, a następnie zjadła go. Było to nowe zachowanie, którego wcześniej nie praktykował żaden makak japoński.

Z pozoru mało znaczące działanie stało się pierwszym ogniwem łańcucha ciekawych wydarzeń. Początkowo inne małpy podchodziły do Imo nieufnie. Makaki zachowywały się tak, jakby nie rozumiały powodu, dla którego członek ich stada zrobił coś innego i dziwnego jednocześnie. Nie zważając na brak wsparcia ze strony grupy, przed każdym posiłkiem Imo powtarzała czynność zanurzania patatów w wodzie. W ten sposób opłukiwała słodkie ziemniaki z piasku – a dodatkowo, w połączeniu ze słoną wodą, były one smaczniejsze. Po miesiącu pozostali członkowie rodziny przekonali się do tej praktyki i zaczęli ją stosować. Po pewnym czasie stado konsumowało wyłącznie czyste i słone pataty. Imo przetarła szlak, dzięki któremu wszyscy członkowie grupy odnieśli sukces.

 

A teraz my, ludzie dorośli, zastanówmy się, czy możemy uczyć się od dzieci?

 

Oczywiście, że tak! Nawet powinniśmy to czynić, i to nie tylko w momencie, gdy nasze pociechy zaczną korzystać z nieznanych nam nowinek technicznych, lecz także przez całe nasze życie. Janusz Korczak podpowiadał: „Dziecko nie może myśleć «jak dorosły», ale może dziecięco zastanawiać się nad poważnymi zagadnieniami dorosłych; brak wiedzy i doświadczenia zmusza je, by inaczej myślało”.

 

Niestety, wielu rodziców i nauczycieli popełnia błąd, żywiąc przekonanie, że dzieci trzeba prowadzić za rękę i wciąż instruować, niepokornie zakładając, że tylko dorośli dysponują wiedzą pewną i pojmują świat w sposób najlepszy z możliwych. Wektor można odwrócić i uważniej przyglądać się poczynaniom naszych pociech. Dokładnie tak, jak zrobił to Sugata Mitra, nauczyciel programowania w jednej ze szkół w New Dehli, który w roku 1999 rozpoczął eksperyment „Hole in the Wall” (Dziura w ścianie). W fasadzie jednego z budynków w slumsach tego ogromnego miasta zamontował komputer z dostępem do internetu i kamerę filmującą przestrzeń wokół urządzenia. Okazało się, że dzieci szybko opanowały obsługę komputera, nauczyły się korzystać z serwisów internetowych, znajdować gry, a już po czterech godzinach wiedziały, jak rejestrować na nim swoją muzykę i ją odtwarzać!

 

Podobne obserwacje Mitra zebrał, replikując to badanie w 2004 roku w Kambodży. Zauważył przy tym, że dzieci chętnie dzielą się ze sobą swoimi odkryciami, efektywność ich pracy wzrasta, jeśli pracują w grupach, podglądają rozwiązania i wyjaśniają sobie wzajemnie zawiłości korzystania z nowoczesnych technologii. Pozwólmy się czasem prowadzić dzieciom za rękę...

***

Cały tekst w najnowszej „Psychologii Dziś”.

Dr Paweł Fortuna jest psychologiem, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II i Akademii Leona Koźmińskiego. W pracy badawczej koncentruje się na studiowaniu zjawiska porażki i uwarunkowań procesu uczenia się na błędach innych ludzi. Napisał m.in. książkę Pozytywna psychologia porażki, uhonorowaną w 2013 roku Nagrodą Teofrasta.

reklama PD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot: Łukasz Bożycki