piątek, 21 styczeń 2011 10:30

Marketing w sieci szeptany

Kilka miesięcy temu znajomy poprosił mnie o pomoc. Dostał zlecenie od dużego zagranicznego koncernu farmaceutycznego na reklamowanie jednego z ich produktów. Nie była to jednak „zwykła” reklama, a marketing szeptany. Zgodziłem się, głównie z ciekawości.


O ile uważam, że ta „zwykła” reklama jest nieetyczna i polega głównie na wykorzystaniu mechanizmów psychologicznych, o których normalny człowiek nie ma nawet pojęcia, o tyle marketing szeptany bije wszelkie rekordy braku jakiejkolwiek etyki. W ramach pracy wyszukiwaliśmy fora internetowe i zakładaliśmy na nich po kilka kont fikcyjnych użytkowników, po czym w dyskretny sposób zachwalaliśmy produkt. Z tym, że formy, w jakich to się odbywało...


Po pierwsze, ta technika bazuje głównie na „naiwności” ludzi, którzy według badań wierzą w około 70 procent opinii o produktach polecanych przez innych internautów. Nikt nie spodziewa się, że ktoś będzie sam zadawał chwytliwie brzmiące pytanie, po czym z dwoma czy trzema innymi użytkownikami opowiadał o nim. Po drugie, w Internecie ludzie tak naprawdę nie wiedzą, z kim rozmawiają: można zatem udawać kobietę w ciąży czy nastolatkę.