piątek, 26 sierpień 2011 07:12

Uszy mają oczy

Nie zawsze trzeba słyszeć, by usłyszeć. Badania nad efektem McGurka pokazują, że czasem wystarczy widzieć.

Gdy idziemy ulicą, z każdej strony dobiegają przeróżne dźwięki. Słyszymy odgłosy samochodów, samolotów, rozmowy ludzi, śpiew ptaków czy szczekanie psa. Widzimy otaczający nas świat, zachwycamy się pięknem wiosny, patrzymy na znajomych. Obrazy i dźwięki otoczenia stanowią wspaniałe źródło informacji o świecie. Nieustannie łączymy ze sobą informacje wzrokowe i słuchowe. Nie musimy się wcale nad tym zastanawiać.

Odbiór danych słuchowych i wzrokowych nie przebiega w formie dwóch całkowicie oddzielnych procesów. Odbywa się jednocześ­nie. Na przykład, rozmawiając z kolegą, widzimy ruchy jego ust i w tym samym czasie słyszymy dźwięki, które wypowiada.

Umiejętność łączenia informacji słuchowej i wzrokowej pojawia się bardzo wcześnie w trakcie rozwoju. Badania Lorraine Bahrick z Florida International University i jej współpracowników pokazały, że już niemowlęta potrafią dopasować głosy do twarzy dzieci lub dorosłych. Badacze wykorzystali w przeprowadzonym eksperymencie zarówno bodźce wzrokowe, jak i słuchowe.

Pokazywali małym dzieciom film, w którym widoczna była twarz dorosłej osoby i dziecka. Jednocześ­nie odtwarzali ścieżkę dźwiękową, na której zapisany był głos albo dorosłego, albo dziecka. Dźwięk i obraz były zsynchronizowane. Okazało się, że kiedy emitowano głos dziecięcy i pokazywano badanym dzieciom dwie twarze – dorosłą i dziecięcą – skupiały wzrok na twarzy dziecka. Badanie dowiodło, że już czteromiesięczne niemowlę potrafi prawidłowo dopasować głos do twarzy.

 


Marta Wojtulewicz, Simone Dalla Bella


CAŁOŚĆ ARTYKUŁU W „PSYCHOLOGII DZIŚ”