piątek, 14 październik 2011 09:13

Toksyczny związek

Kiedy depresja spotka się z chorobą serca, powinien się włączyć system alarmowy. Ryzyko śmierci wzrasta wtedy pięciokrotnie!

Lekarze od dawna podejrzewali, że depresja pogłębia dolegliwości sercowe. Najnowsze badania dowodzą jednak, że ich kombinacja jest bardziej niebezpieczna niż wcześniej przypuszczano. Badanie opublikowane w czasopiśmie „Heart” pokazało, że w przypadku osób cierpiących zarówno na depresję, jak i chorobę serca ryzyko śmierci jest prawie pięć razy większe niż u zdrowych ludzi w tym samym wieku.

Autorzy badania ocenili stan zdrowia sześciu tysięcy osób. Zastosowali modele statystyczne, które pozwoliły im sprawdzić, jakie znaczenie dla kondycji badanych mają inne czynniki, np. wiek lub zażywanie leków. Co ciekawe, choroba serca okazała się stosunkowo mało znaczącym czynnikiem ryzyka zgonu, ale tylko wtedy, gdy występowała sama. Natomiast jeśli dołączała do niej depresja – kombinacja stawała się śmiertelna. – Ten rezultat niepokoi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że depresja często towarzyszy chorobom serca – mówi Martica Hall, psycholog z University of Pittsburgh, współautorka badania.

I rzeczywiście, z badań wynika, że aż co piąty spośród 17 milionów Amerykanów cierpiących na schorzenia serca ma również depresję. Mechanizm, który odpowiada za śmiertelne skutki depresji w przypadku choroby serca, nie jest jasny. Naukowcy przypuszczają jednak, że w reakcji na stres pojawiać się mogą stany zapalne, osłabiając serce.
Erica Westly
„Scientific American Mind”, styczeń/luty 2011