piątek, 12 sierpień 2011 11:12

Chwała sceptykom

Świat nie zawsze jest taki, jak się nam wydaje, a ta sama rzecz może być widziana na różne sposoby.

 

„Koń, jaki jest, każdy widzi”. To zdanie – zaczerpnięte z encyklopedii Nowe Ateny, albo akademia wszelkiej sciencyi pełna, na różne tytuły jak na classes podzielona, mądrym dla memoryału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melankolikom dla rozrywki erygowana księdza Benedykta Chmielowskiego – stało się pochwałą zdrowego rozsądku. Posiadacze takiej władzy umysłowej gromko krzyczą „basta”, kiedy ktoś inny ośmieli się mieć inne od ich własnego zdanie. Przypomina się tu słynne powiedzenie „Oczywista oczywistość”.

 

A tymczasem owa oczywistość może być tylko mirażem. Ta sama rzecz może być widziana na różne sposoby: wszyscy znamy figurę wieloznaczną, na której raz widzimy młodą, a raz starą kobietę. Innym przykładem jest złudzenie Ponzo, które sprawia, że ten sam odcinek umieszczony w poprzek zbiegających się linii przypominających tory kolejowe raz widzimy jako dłuższy, a raz jako krótszy. Powie ktoś, że są to tylko zabawy psychologów, które nie mają żadnego znaczenia praktycznego. Przecież „wiemy”, jak jest naprawdę, wiemy, że to dzieje się tylko na rysunku, a w rzeczywistości takie rzeczy nie mają miejsca. Czyżby?

 

Książka Hanny Bednarek Czy piloci ulegają złudzeniom wzrokowym?, która niebawem ukaże się w księgarniach, pokazuje, że sprawa wcale nie jest taka prosta. Piloci ulegają np. złudzeniom perspektywy, występującym m.in. wtedy, kiedy przed samolotem pojawia się ukośna chmura. Badania na symulatorach pozwoliły autorce stwierdzić, że czasami podchodzą do lądowania zbyt stromo, a czasami próbują lądować nie na samym pasie, ale nad nim. Wynika z tego, że świat nie musi być taki, jak się nam wydaje, a jeśli twierdzimy, że jest inaczej, to możemy siebie i innych ludzi narazić na niebezpieczeństwo. Mówiąc inaczej, powinniśmy czasem kwestionować twierdzenie o koniu, bo ani my nie jesteśmy nieomylni, ani też nie są takie nasze zmysły.

 

Zdolność do kwestionowania twierdzenia o koniu jest nie tylko pewną postawą intelektualną, lecz ma także wyraźne podłoże neuronalne. W mózgach tych osób, które silnie ulegają złudzeniu Ponzo, obszary pierwszorzędowej kory wzrokowej mogą być nawet trzy razy mniejsze aniżeli u osób słabo poddających się temu złudzeniu. Z kolei inne badania omawiane przez Christofa Kocha wskazują, że szybkość, z jaką ludzie przechodzą od jednego do drugiego obrazu w figurach wieloznacznych, związana jest z grubością kory mózgowej w okolicach ciemieniowych. Interesujące jest to, że te dwa typy złudzeń, choć psychologicznie podobne – mają różną reprezentację mózgową.

 

Czyżby zatem nasza postawa intelektualna, nasza otwartość na nowe doświadczenia była związana z tym, że w jednej okolicy mózgu mamy więcej neuronów, a w innych mniej? Zapewne sprawa nie jest taka prosta. Myślę, że wiele też zależy od nas samych, od tego, jak potrafimy wykorzystać nasz mózg i jego zasoby, a także czy potrafimy pokonać jego ograniczenia. Zapewne nie jesteśmy niewolnikami naszego mózgu albo mówiąc ostrożniej – współczesne badania nie pozwalają z całą pewnością zaakceptować takiego poglądu.

 

Czasem wiele zależy od tego, czego pragniemy i na osiąg­nięciu czego nam zależy. Jednak te pragnienia mogą być dla nas rozkazem albo pytaniem dotyczącym przyszłości. Jeśli czegoś zdecydowanie pragniemy, nie zawsze będzie się to wiązało z wytrwałym i skutecznym dążeniem do celu. Mózg powstał w toku ewolucji jako cudowne narzędzie odkrywania niepewności i zadawania pytań. W znacznie mniejszym stopniu przypomina on managera wdrażającego gotowe rozwiązania i pilnującego przestrzegania procedur. Mózg oczywiście może pełnić i taką rolę, ale nie jest ona tym, „co tygrysy lubią najbardziej”, jak powiedziałby autor Kubusia Puchatka.

 

Ludzie stawiający sobie pytania potrafią wymyślić więcej rozwiązań i będą one bardziej zróżnicowane niż w przypadku tych, którzy z zaciśniętymi zębami powtarzają „Muszę to zrobić”. Twórcze rozwiązania pojawiają się też wtedy, kiedy sama aktywność, a nie osiągnięcie celu, sprawia ludziom przyjemność. Twórcze poszukiwanie pytań i nowych rozwiązań ma swoje źródło, jak powiada Michael Apter, w motywacji paratelicznej, która wywodzi się z nieukierunkowanej energii. Dlatego też ludzie twórczy często są ekscentrykami.

 

Shelley Carson opisuje wielu wybitnych twórców, którzy zapewne sprawiali liczne kłopoty swemu otoczeniu; Einstein zbierał niedopałki papierosów, by pochodzący z nich tytoń spalać w swojej fajce. Twórcy też ubierają się w nieszablonowy sposób, dlatego trudno ich znaleźć wśród wbitych w garnitury polityków i managerów. Zajrzyjmy na stronę Christofa Kocha, jednego z autorów tekstów w „Psychologii Dziś”, by przekonać się, jak przejawia się jego skłonność do żywych kolorów.

prof. Tomasz Maruszewski