środa, 01 sierpień 2012 11:19

Ciało pełne myśli

Może się wydawać, że ciało i umysł to dwa zupełnie odrębne światy. W rzeczywistości umysł polega na doznaniach płynących z ciała, by zrozumieć to, co abstrakcyjne i trudne do pojęcia.

 

Dlaczego patrzymy z góry na ludzi, od których czujemy się lepsi, ciepło myślimy o tych, których kochamy, a nad potrzebującymi pochylamy się? A dlaczego skrywamy przed światem brudne sekrety i umywamy ręce od tego, w co nie chcemy się mieszać? Dlaczego czujemy ciężar na sercu, gdy coś nas martwi, a po podjęciu trudnej decyzji lub rozwiązaniu problemu odczuwamy ulgę, bo kamień wreszcie spadł nam z serca? Dlaczego wspominając przeszłość spoglądamy za siebie, a snując plany na przyszłość – patrzymy przed siebie?

 

Podobne sformułowania, w których wykorzystujemy rzeczywistość fizyczną, by opisać pewne nienamacalne zjawiska, mogą się wydawać przyjemną zabawą językiem. Badania pokazują jednak, że metafory łączące ciało i umysł odzwierciedlają sposób, w jaki myślimy: umysł wykorzystuje ciało po to, by pojęcia odnoszące się do obiektów niematerialnych stały się bardziej zrozumiałe. Stąd z pozoru mało istotne doznania i działania – naśladowanie uśmiechu lub grymasu, trzymanie w dłoni przedmiotów o gładkiej lub chropowatej powierzchni, kiwanie głową lub podniesienie kciuka – mogą wpływać na ważne procesy psychologiczne, takie jak sądy społeczne, rozumienie języka, percepcja wzrokowa, a nawet myślenie o pojęciach abstrakcyjnych, np. o czasie.

 

 

Nasuwające się wnioski mogą się wydawać niedorzeczne. Bo czy biorąc do ręki kubek ciepłej kawy, będziemy ciep­lej myśleć o innych? Czy fakt, że podczas ankiety ulicznej będziemy trzymać ciężką podkładkę, sprawi, że problem nabierze w naszych oczach większej wagi? Choć wnioski te wydają się zbyt dalekosiężne, istnieje wiele danych potwierdzających takie „ucieleśnienie” czy „uziemienie” procesów poznawczych. – Poznanie w znacznym stopniu wynika z tego wszystkiego, co dawniej uznawaliśmy za coś całkowicie od niego odrębnego – na przykład ciepła, czystości, ciężaru – wyjaśnia Lawrence Barsalou, psycholog z Emory University.

 

Niedawne badania dowodzą na przykład, że napięcie mięśni twarzy nie tylko odzwierciedla nasze stany emocjonalne, ale też jest niezbędne do ich doświadczania. Jeszcze mniej logiczne wydaje się kojarzenie czystości z moralnością – takie powiązanie pokazuje, jak bardzo nasze myślenie o pojęciach abstrakcyjnych polega na cechach fizycznych. A czy nie jest pozbawione logiki to, że nasze reprezentacje umysłowe przeszłości i przyszłości opierają się na pojęciach oznaczających kierunek ruchu albo opisujących przestrzeń? Z kolei myśląc o samej przestrzeni, posługujemy się umysłową symulacją ruchu, potrzebnego do pokonania określonego dystansu.

 

– Takie dziwaczne skojarzenia sugerują, że mózg tak naprawdę nie odróżnia naszego fizycznego kontaktu ze światem od abstrakcyjnych myśli. Hipoteza, że umysł jest zakotwiczony w działaniach ciała i w jego otoczeniu, pozwala nam lepiej zrozumieć funkcjonowanie człowieka: zachowania społeczne, sferę emocjonalną, procesy poznawcze – tłumaczy Arthur Glenberg, psycholog z Arizona State University. Rzeczywiście, rozumiejąc nasze myślenie w taki sposób, możemy teraz uchwycić swoje uczucia, opinie i działania, spoglądając poza własny umysł – na ciało i świat wokół nas. Przyjęcie takiej perspektywy może nam wskazać działania, które zmieniają to, jak myślimy i uczymy się.

 

Okno na świat

 

Od lat 60. ubiegłego wieku większość kognitywistów porównywała struktury neuronalne odpowiedzialne za wyższe procesy poznawcze do wolno stojącego komputera, odrębnego od obszarów odpowiedzialnych za doznania płynące z ciała i działania. Zgodnie z tą koncepcją mózg otrzymuje informacje o widokach, zapachach, dźwiękach itd. z systemów zmysłowych i motorycznych ciała, a potem przetwarza surowe dane w bezcielesne symbole i reguły, tak jak komputer przekształca każdą porcję informacji – kolor czerwony, fotografię babci, słowo „miłość” – w ciąg zer i jedynek. Dopiero na takich danych, pozbawionych fizyczności, mózg wykonuje szereg złożonych obliczeń, które nazywamy myślami.

 Siri Carpenter

Cały tekst w "Psychologii Dziś"