wtorek, 28 sierpień 2012 08:50

Blisko siebie

Lubimy przebywać w pobliżu osób, które są do nas podobne.

 

To nie przypadek, że siadamy obok kogoś, kto jest nam w jakiś sposób bliski. Bliski, bo podobny. Następnym razem, gdy znajdziemy się w pomieszczeniu pełnym obcych ludzi, przyjrzyjmy się dokładnie najbliższemu sąsiadowi. Czy jest w jakiś sposób podobny do nas? Prawdopodobnie tak – sugerują wyniki badań opublikowane w „Personality and Social Psychology Bulletin”.

 

 

Chociaż psychologowie od dawna wiedzą, że ludzie mają tendencje do tworzenia relacji w obrębie rasy, płci i innych kategorii, ostatnie badania pokazują, że kierują się również innymi, mało istotnymi cechami. Niekiedy lgniemy do jednych osób bądź unikamy innych nie z powodu ich wielkich zasług albo żywionych wobec nich silnych uprzedzeń, lecz z uwagi na coś, co wydaje nam się w nich mniej lub bardziej znajome. Jak wyjaśnia Anne Wilson, psycholog społeczny z Wilfrid Laurier University w Waterloo, większość tych procesów przebiega nieświadomie.

 

Wilson i jej współpracownicy przeprowadzili cztery eksperymenty z udziałem studentów. Badania przebiegały w różnych okolicznościach: na pierwszych zajęciach w dużej sali wykładowej albo w warunkach laboratoryjnych, gdy badani czekali na kanapach lub wypełniali ankiety, siedząc przy dużych stołach. Okazało się, że w każdym badaniu studenci siadali bliżej tych, z którymi dzielili jakieś cechy, np. okulary, długość lub kolor włosów. Zależność ta utrzymywała się także po wyeliminowaniu wpływu innych czynników, np. rasy i płci.

 

Uzyskane wyniki pozwalają wyjaśnić, dlaczego tak powszechnie łączymy się w pary i grupy z podobnymi do siebie. Nie jest to przypadkowe. Jak tłumaczy Wilson, ludzie zwykle myślą, że ci, którzy wyglądają podobnie do nich, także myślą podobnie. Jeśli spodziewamy się, że ktoś jest do nas podobny, zachowujemy się wobec niego bardziej przyjaźnie, co wzmacnia relacje.

 

źródło: „Scientific American Mind”, Adam Marcus (tłum. AM)