czwartek, 05 styczeń 2012 10:24

Z głową czy z sercem?

Kogo poślubić? Gdzie szukać pracy? Jak zainwestować pieniądze? Co wrzucić
do koszyka w sklepie? O decyzjach dużych i drobnych, o wyborach na życie i tych codziennych – opowiada Tadeusz Tyszka, specjalista w dziedzinie psychologii ekonomicznej.


Prof. dr hab. Tadeusz Tyszka
jest psychologiem, specjalistą w dziedzinie psychologii ekonomicznej. Zajmuje się psychologicznymi aspektami teorii decyzji. Pracuje w Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie kieruje Katedrą Psychologii Ekonomicznej oraz Centrum Psychologii Ekonomicznej i Badań Decyzji. Związany z Polską Akademią Nauk. Przez kilka lat był prezydentem Centrum im. Adama Smitha. Autor wielu książek z dziedziny teorii decyzji, psychologii ekonomicznej, zachowań konsumenckich i zarządzania ryzykiem, m.in.: Psychologia zachowań konsumenckich; Racjonalność decyzji. Pewność i ryzyko; Psychologiczne pułapki oceniania i podejmowania decyzji i ostatnio wydana: Decyzje. Perspektywa psychologiczna i ekonomiczna.

Dorota Krzemionka: – We wstępie do swojej książki Decyzje pisze Pan, że słowu decyzja najczęściej towarzyszy przymiotnik racjonalna bądź nieracjonalna. A przecież chodzi nam o to, by podejmować decyzje dobre...
Tadeusz Tyszka: – To przecież to samo, bo jak inaczej rozumieć dobre? Przy czym nie mówię tu o wyniku decyzji, ale o sposobie jej podejmowania – racjonalny sposób na ogół sprzyja temu, że decyzja będzie dobra, choć oczywiście nie gwarantuje tego.  – Czasem dobre bywają decyzje zgoła nieprzemyślane. Na przykład pójście za impulsem i wdanie się w romans może się okazać najlepszą decyzją w naszym życiu... – Problem w tym, że nie wiemy z góry, jaki będzie wynik takiej decyzji. Jaki okaże się kandydat do romansu. O tego rodzaju decyzjach mówimy, że zostały podjęte w warunkach ryzyka lub niepewności. Niedawno oglądałem film kryminalny. Chirurg operujący jajnik u młodej kobiety, zauważa, że prawdopodobnie także jej drugi jajnik jest zaatakowany przez raka. W trakcie operacji nie można zrobić badań, które by to rozstrzygnęły. Chirurg decyduje się usunąć drugi jajnik, choć wie, że spowoduje to bezpłodność kobiety. Ale zarazem uchroni ją przed ryzykiem śmierci z powodu raka jajnika. Okazuje się jednak, że usunięty jajnik był zdrowy. Kobieta wytacza szpitalowi proces.  

– Czy chirurg podjął dobrą decyzję, racjonalną? 
– Powinien wcześniej wykonać badanie. Ale jeżeli nie mógł, to o racjonalności jego decyzji nie powinien przesądzać fakt, że jajnik okazał się zdrowy, ponieważ w momencie decydowania tego właśnie chirurg nie wiedział i nie mógł wiedzieć. Mamy skłonność do oceniania jakości decyzji według jej późniejszych skutków. Ktoś kupił akcje, których cena wzrosła. Twierdzi, że podjął racjonalną decyzję, choć tak naprawdę po prostu miał szczęście. Kupując akcje, nie mógł wiedzieć, czy ich cena wzrośnie, czy spadnie.  

– Ci, którzy brali kredyt we frankach przed paroma laty, wierzyli, że podejmują racjonalną decyzję. Dzisiaj płaczą. 
– Ale nie zarzuciłbym im, że postąpili nieracjonalnie. Wydawało się, że przy stabilnej wtedy gospodarce takie rozwiązanie będzie lepsze niż kredyt w złotówkach. Nie mogli wiedzieć, jak się sprawy potoczą. Nie można oceniać jakości decyzji na podstawie jej skutków, jeżeli skutki te w dużym stopniu zależą od przypadku. 

– Jak zatem oceniać racjonalność takich decyzji?  – Racjonalność decyzji powinna być oceniana z jednej strony w odniesieniu do naszych pragnień i upodobań, a z drugiej strony w odniesieniu do naszych przekonań.

– Do upodobań racjonalność ma się nijak? – Tak, gdy chodzi o ich kierunek. Bo nie jest kwestią racjonalności to, czy lepiej pomalować ściany w mieszkaniu na biało, czy na żółto. Każdy ma prawo do ulubionego koloru, muzyki, ideologii itd. Podobnie decyzja, czy ubezpieczyć mieszkanie, czy nie, wynika z subiektywnego poziomu ryzyka. Wymaga się jednak, by nasze preferencje były zgodne, spełniały postulat przechodniości. Czyli jeśli wolę Basię od Kasi, a Kasię od Ani, to powinienem też przedkładać Basię nad Anię. W przeciwnym razie ktoś może powiedzieć, że nie wiem, czego chcę. Ale tylko tyle. 

– Inaczej z przekonaniami, one często bywają nieracjonalne...
– Bo niezgodne z logiką. Zacytuję dwóch polityków. Jeden z nich twierdził: Na was głosowali wszyscy kryminaliści (chodziło o przewagę osób głosujących w więzieniach). Na co drugi zaprotestował: To absurd twierdzić, że wszyscy głosujący na nas to kryminaliści. Pomijając jakość argumentów, odpowiedź drugiego polityka narusza prawa logiki: z tego, że wszyscy kryminaliści głosowali na daną partię nie wynika, że wszyscy głosujący na tę partię to kryminaliści. Wiele takich błędów wkrada się w nasze codzienne myślenie. Na przykład wiadomo, że najwięcej wypadków przytrafia się kierowcom niedaleko od domu. Dlaczego? Niektórzy sądzą, że spada nam uwaga albo zbyt szybko chcemy wrócić do domu. A wystarczy odwołać się do logiki. Przecież każdy dalszy wyjazd mieści w sobie także pokonanie drogi blisko domu. Przejazdów krótszych jest po prostu więcej, zatem wypadków w niewielkiej odległości od domu też musi być więcej.

CAŁOŚĆ ROZMOWY W „PSYCHOLOGII DZIŚ”
                                                         KUP E-WYDANIE
Nexto
e-kiosk