czwartek, 19 kwiecień 2012 13:01

Koło niemocy

Józef Krzysztof Gierowski, dr prawa, dr hab. psychologii, prof. nauk medycznych, pracuje w Katedrze Psychiatrii Collegium Medicum UJ:

– Istnieje wiele koncepcji starających się wyjaśnić źródła psychopatii. Naukowcy mówią o uszkodzeniach ośrodkowego układu nerwowego, predyspozycjach genetycznych; z kolei w moim zakładzie prowadziliśmy badania neuropsychiatryczne skoncentrowane na funkcjach wykonawczych psychopatów; specjaliści odnoszący się do koncepcji przywiązania przypuszczają natomiast, że przyczyn należy szukać w dzieciństwie, w zaburzonych relacjach z bliskimi osobami.

Badania mające na celu znalezienie odpowiedzi na pytanie, skąd się bierze psychopatia, wciąż nie dają jednoznacznej, prostej odpowiedzi. Wiele wskazuje na to, że u podłoża tego zaburzenia leży bardzo złożony mechanizm, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do uwarunkowań genetycznych czy do traumatycznych doświadczeń z okresu dzieciństwa. Być może jest tak, że dochodzi do współwystępowania różnych czynników, które prowadzą do ukształtowania psychopatycznej osobowości. Może też być tak, że nie istnieje jedna psychopatia, ale kilka podtypów o różnych uwarunkowaniach.

Najlepszą formą terapii w przypadku psychopatii wydaje się terapia poznawczo-behawioralna. Jednak odwołuje się ona również do emocji, a u osób psychopatycznych występuje w tej sferze deficyt. Starsze opracowania mówią o prostej terapii behawioralnej, opartej na systemie nagród i kar. Kary jednak są nieskuteczne w przypadku psychopatów, ponieważ nie odczuwają oni lęku.

W literaturze światowej wciąż pisze się o pesymizmie terapeutycznym dotyczącym zaburzeń psychopatycznych. Autorzy opracowań na ten temat nawołują do zmiany postaw. W rzeczywistości jednak wciąż nie stworzono programu terapeutycznego, który przyniósłby znaczące zmiany.    

Polska rzeczywistość w tym obszarze również nie przedstawia się optymistycznie. Na przykład niektórzy psychiatrzy prowadzący psychoterapię w warunkach zamkniętego zakładu karnego jako jedno z kryterium wykluczenia z terapii przyjmują właśnie psychopatyczne zaburzenie osobowości. Podejmują taką decyzję dlatego, że osoby cierpiące na to zaburzenie, po pierwsze, nie mają gotowości i motywacji do zmiany, a po drugie – poprzez różnego rodzaju manipulacje mogą zdezorganizować uporządkowane przedsięwzięcie terapeutyczne.

Skoro sami terapeuci są negatywnie nastawieni do pacjentów z zaburzeniem psychopatycznym i niechętnie podejmują ich terapię, trudno oczekiwać z ich strony zaangażowania w pracę i sukcesu terapii. Uważa się, że są to pacjenci, którzy stwarzają pewne kłopoty. Gdy zostają włączeni do grupy terapeutycznej, koncentrują się przede wszystkim na destrukcji oraz doskonaleniu swoich umiejętności manipulowania.

Uczą się czegoś, co potem będzie niejako przydatne w ich psychopatycznym stylu życia. Wtedy nie dość, że sami nie wynoszą nic z psychoterapii, to wiedzę o innych wykorzystują przeciwko nim. Taka cecha skłania psychoterapeutów do rozważenia, czy warto włączać psychopatę do grupy, mogą bowiem ucierpieć inni. I tak zamyka się swoiste koło niemocy.