wtorek, 15 listopad 2011 09:16

Lek na ból egzystencjalny

Cierpienie związane z ostracyzmem ma charakter nie tylko duchowy, lecz również fizyczny.

Kiedyś mówiono, że introspekcja jest peryskopem pozwalającym zajrzeć w głąb psychiki. Dziś zamiast peryskopu mamy cerebroskop, pozwalający zajrzeć do mózgu. Nie jest to żaden konkretny przyrząd optyczny, ale raczej grupa metod pozwalających na rejestrowanie pracy mózgu i wnioskowanie – na podstawie otrzymanych danych – o tym, jak toczy się nasze życie psychiczne. Christof Koch, autor jednego z najciekawszych artykułów bieżącego numeru „Psychologii Dziś”, pisze o autocerebroskopie, który pozwala „zajrzeć” do własnego mózgu.

Brzmi pięknie, jednak pojawia się tu pewna pułapka. Jak zauważa Koch: „Umysł obserwujący pracę własnego mózgu odsłania właśnie ów umysł, który obserwuje ten mózg”. Odnotowany przez autora paradoks ma swoje źródła historyczne. Ponad 60 lat temu George Kelly pisał o autoodzwierciedlaniu. Zwrócił uwagę, że każda teoria psychologiczna powinna wyjaśniać procesy, które doprowadziły do jej powstania. Trudno to kryterium spełnić.

Na przykład, gdyby przyłożyć je do koncepcji behawiorystycznych, należałoby przyjąć, że powstały one w wyniku pojawienia się specyficznego układu wzmocnień w życiu ich twórców – musieli podczas swojej kariery naukowej spotkać się z wieloma nagrodami i karami, które sprawiły, że zbudowali taki a nie inny system teoretyczny. Zapewne nikt nie chciałby się przyznać do takiego rodowodu własnych pomysłów.

Wróćmy jednak do Kocha. Znalazł on możliwość obserwowania pracy mózgu i odpowiadającej mu aktywności umysłowej. Wykorzystał fakt, że podczas leczenia padaczki niektórym pacjentom wszczepia się mikroelektrody rejestrujące aktywność niewielkich grup neuronów. Przy okazji stwierdzono, że w mózgu znajdują się komórki „pojęciowe”. Ulegają one pobudzeniu tylko wtedy, kiedy człowiek ma do czynienia z egzemplarzem jakiegoś pojęcia.

Odwołajmy się do przykładu: kiedy widzimy Kubę Wojewódzkiego w różnych jego wcieleniach, uaktywnia się stale ta sama grupa neuronów, nieważne, jak w danym momencie Kuba jest ubrany lub uczesany. Co więcej, ta sama grupa neuronów uaktywnia się, kiedy tylko słyszymy jego głos albo widzimy jego nazwisko w gazecie.

Dalsze badania wykazały, że w przypadku obrazów wieloznacznych, powstałych na przykład przez nałożenie na siebie fotografii Marilyn Monroe i Josha Brolina, świadome koncentrowanie się na jednej interpretacji sprawiało, że aktywizowały się tylko neurony odpowiadające danemu obrazowi. A zatem osoba badana za pomocą własnych myśli kontrolowała aktywność niewielkich obszarów mózgu. Już dawno podejrzewano, że ludzie posiadają takie zdolności, o czym świadczyły niektóre badania nad konsekwencjami medytacji transcendentalnej, jednak dopiero Christof Koch dostarczył twardych dowodów ich istnienia.

Ból i choroba stały się okazją do zdobycia niezwykle ważnych informacji dotyczących funkcjonowania psychiki człowieka. Niektórzy powtarzają za Nietzschem: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. Jednak istnieją takie rodzaje bólu, które działają wyjątkowo destruktywnie. Należy do nich ból wykluczenia. Cierpienie związane z ostracyzmem ma nie tylko charakter duchowy, lecz także fizyczny. Kipling Williams w swoim artykule pisze, że w mózgu ludzi wykluczonych następuje wzrost pobudzenia w części grzbietowej kory przedniego zakrętu obręczy.

Sama nazwa anatomiczna mówi nam mniej aniżeli informacja, że ta część mózgu związana jest z emocjonalnym aspektem bólu fizycznego. Badania wykazały, że podawanie paracetamolu zmniejszało jej pobudzenie. Chciałoby się powiedzieć, że wynika stąd bardzo prosta porada: kiedy zostaniemy poddani ostracyzmowi, nie pozostaje nic innego, jak pójść do apteki po duże opakowanie apapu – i sprawa z głowy. Wszystko wygląda pięknie w laboratorium, ale spróbujmy udzielić takiej porady „oburzonym” w Hiszpanii czy w Polsce.

Z jeszcze większym problemem spotykamy się, kiedy wykluczenie następuje ze względu na cechy, na które nie mamy żadnego wpływu, np. wiek. Seniorom odmawia się prawa do godnej pracy, do pewnych typów aktywności (osoba starsza nie zostanie wpuszczona do klubu przez rosłego bramkarza, bo psuje innym nastrój) czy prawa do korzystania z karty kredytowej banku, którego klientem jest od dawna. Psychologiczne konsekwencje wykluczenia są bardzo poważne.

Aby sobie z nim poradzić, nie wystarczy tabletka apapu czy panadolu: potrzebne jest uświadomienie sobie, że wszystkich nas łączy podobny los. Tworzenie gett dla kogokolwiek (czy to młodych, czy bogatych) sprawia, że wykluczeni reagują gwałtownie. W warunkach laboratoryjnych ostracyzm przyjmuje pewną formę dokuczania innym, o czym pisze Williams. Poza laboratorium reakcje mogą być bardziej zróżnicowane. Tego jednak badacze zamknięci w sterylnych laboratoriach mogą nie zarejestrować.

prof. Tomasz Maruszewski