środa, 02 styczeń 2013 10:06

Autopilot w głowie

Jesteśmy przekonani, że działamy w sposób planowy. Wyznaczamy cel, po czym dążymy do zrealizowania go, ale tylko do pewnego momentu. Potem działanie przeobraża się w nawyk.

W nowym roku wreszcie się za siebie wezmę! Zacznę uprawiać sport, będę pić mniej alkoholu, a co wieczór przed snem przeczytam przynajmniej jeden rozdział książki – to tylko przykłady mocnych postanowień, które podejmujemy na nowy rok. Potem jednak kończy się karnawał, cichnie muzyka i gaśnie imprezowy nastrój. Zapominamy też o noworocznych postanowieniach. Życie toczy się dalej starym rytmem, według dotychczasowych reguł. Dlaczego tak się dzieje? Bo zwyciężają stare nawyki. 

„Przyzwyczajenie jest wielkim woźnicą życia” – stwierdził na przełomie XVI i XVII wieku angielski filozof Francis Bacon. „Dlatego powinniśmy ze wszystkich sił starać się kształtować dobre nawyki”. W tym celu warto przyjrzeć się, jak nawyki powstają. W 2010 roku Philippa Lally, psycholog zdrowia z University College w Londynie i jej współpracownicy przeprowadzili badanie. Jego 100 uczestników miało wskazać swoje przyzwyczajenia, np. jedzenie owoców na deser, a następnie realizować je codziennie przez 80 dni. Każdego dnia logowali się na stronie internetowej i informowali, że wykonali daną czynność, oraz oceniali, w jakim stopniu przebiegała automatycznie.

Okazało się, że regularne wykonywanie określonego zadania sprawiło, że po jakimś czasie stało się ono rutyną. „Początkowo zadanie wymagało wiele uwagi, natomiast w miarę upływu czasu i powtarzania czynności, badani wykonywali ją przy coraz mniejszym udziale świadomej kontroli” – wyjaśniają naukowcy. W ten sposób zostaje utrwalony związek pomiędzy pewnym bodźcem, który uruchamia reakcję, a działaniem, czyli skutkiem jego oddziaływania. Tworzenie nawyków opiera się zatem na skojarzeniu sygnałów oraz zachowań, które są bliskie w czasie i przestrzeni. Wówczas określone sygnały wywołują w automatyczny sposób zachowania, z którymi zostały powiązane. Czym są te sygnały? Naukowcy przekonują, że nie są to wcale nasze plany albo mocne postanowienia, lecz wskazówki kontekstowe. Wiele codziennych czynności wykonujemy w specyficznym kontekście – czasowym, przestrzennym, emocjonalnym, społecznym.
 
W 2004 roku Wendy Wood, psycholog z Duke University w Durham, przeanalizowała treść wielu dzienników i pamiętników. Okazało się, że około połowa odnotowanych aktywności przebiegała zawsze w tych samych warunkach.

Działanie z automatu Czy to oznacza, że kontekst pełni decydującą rolę w kształtowaniu i podtrzymywaniu nawyków? Odpowiedzi na to pytanie szukał zespół Wood. W 2005 roku naukowcy dwukrotnie przeprowadzili ankietę wśród studentów, którzy przenosili się na inną uczelnię. Pytali o ich przyzwyczajenia (np. czytanie prasy) oraz warunki i miejsca, w których wykonują te czynności. Okazało się, że zmiana otoczenia zaburzała rutynowe zachowania studentów.

W szczególności dotyczyło to przyzwyczajeń związanych ze sportem i aktywnością fizyczną: młodzi ludzie, którzy w poprzednim miejscu chętnie i często odwiedzali fitness cluby, w nowym otoczeniu szybko z tego rezygnowali, jeśli w pobliżu nie było tego typu miejsc. Istotną rolę odegrał również kontekst społeczny, zwłaszcza w kwestii zwyczaju czytania prasy – osoby, które wcześniej lubiły przeglądać magazyny i czasopisma w gronie znajomych, zaprzestawały tej czynności, jeśli na nowym uniwersytecie brakowało im towarzystwa.

Christian Wolf jest filozofem i dziennikarzem naukowym.  Artykuł ukazał się w „Gehirn und Geist”, 1–2/2012.
Tłum. Magdalena Nowakowska

Cały tekst dostępny jest w najnowszym wydaniu „Psychologii Dziś”.